2012-02-14

no alarms and no surprises









10 komentarze:

  1. Wrocław:) tak tu jest, często czuć irytację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, miastem jestem dalej zachwycona, dla mnie problem jest w ludziach, uważam że człowiek jest z natury zły, taki się rodzi ;)

      Usuń
    2. też się o tym coraz częściej przekonuję... ;/
      urocza kocia pieprzniczko-solniczka (jak mniemam ;))

      Usuń
  2. Uwielbiam Cię, mój Kłapouchu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja wiara w ludzkość od kilku miesięcy też jest wystawiana na próbę i coraz częściej stwierdzam, że nie warto sobie szarpać na nich nerwów. Źli z natury powiadasz? Nie wiem czy czegoś w tym nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie są najczęstszym powodem irytacji :) Z czasem mozna na jeden typ ludzi się uodpornić. Też jakiś pocieszenie. Pochwal się jak książka Wałęsowej (jak dobrze widzę) się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi się podobała, przeczytałam w trzy wieczory, ciekawie się czyta od tej innej strony, nie Lecha tylko właśnie Danuty. Podobało mi się też to, że ich wersje wydarzeń niczym się nie różnią. Zwykle jak dwie osoby opowiadają jedną historię, to robią się z tego dwie historie, tak różna jest percepcja człowieka ;)
      Generalnie myślę, że o książce fajnie napisała Agnieszka Graff w Wysokich Obcasach tutaj

      Usuń
  5. I - nie bójmy się tego słowa - wkurwienie!

    OdpowiedzUsuń